Zaczęło się od podróży. Andrzej Romanowski deklaruje, że dla niego najdalsza podróż na regaty to 2 dni i ma rację, bo dla mnie podróż do Los Alcazares to było ponad 2800 km, zajęła mi 3 dni i było to trudne do przeżycia ekstremum. Pierwszą turę TAM postanowiłem jechać drogami niepłatnymi. Zaoszczędziłem na tym ok. 100 Euro, ale to było prawie ponad moje siły. Po tej „przejażdżce” wypoczywałem 2 dni nie mając chęci na żadną aktywność. Szczęśliwie przez ten czas przeszedłem pomiary łodzi i osprzętu oraz rozejrzałem się po okolicy. Pojechałem na pełną hoteli i apartamentowców mierzeję Mar Menor oraz zobaczyłem wielkie saliny w okolicy Torrevieja z pryzmami soli i flamingami brodzącymi po zastawianych basenach. Żeglowałem krótko, tylko po to, by z grubsza poznać akwen, który wydał mi się dość stabilny co do wiatrów i prądów. Los Alcazares to mała miejscowość, aktualnie bez wielkich hoteli, za to ze wspaniałym obiektem sportowym hiszpańskiej prowincji Murcia, bardzo odpowiednim dla organizacji regat na ok. 120 łodzi, bo tyle jest uczestników w tych regatach. To nie jest imponująca ilość, więc jak zdecydowała Komisja wszyscy będziemy startować w jednej flocie.
Prognozy wiatrowe na cały okres regat są słabowiatrowe. Pierwszego dnia rozegrano tylko jeden wyścig. Windguru podpowiadało, że należy trzymać się prawej strony i tak też starałem się żeglować. Niestety raczej słaby, mało agresywny start i kilka błędów na trasie ulokowały mnie w połowie stawki. Będę się starał poprawić w kolejnych wyścigach. Regaty prowadzi Filipe da Silva, który wygrał wyścig z imponującą przewagą.
Wyniki: https://fvrm.sailti.com/en/default/races/inforesultspage
Zdjęcia: https://www.flickr.com/photos/finnclassphotos/ https://www.facebook.com/InternationalFinnClass
Wideo: https://www.youtube.com/watch?v=IzZ4gfakxXs




